...wygodnie w moim nowym scrap-kącie i wszystko byłoby ok. gdybym:
1. Nie dzieliła go z naszą pseudosypialnią (nazwanie tego sypialnia byłoby nadużyciem :);
2. Miała czas w innych godzinach niż 21.30-02.00
3. Moja druga połowa nie chodziła spać przed 24.00 i ostentacyjnie dawała znać, że to już koniec scrapowania na dziś:(
No cóż, muszę jednak sobie jakoś radzić w tej sytuacji - co w rzeczywistości oznaczać powinno bardziej efektywne wykorzystanie czasu jaki na scrapowanie mi pozostaje.
Udało mi się przede wszystkim wykończyć drobiazgi, które czekały wcześniej na ostatni szlif, a tak musiały odleżeć dodatkowe 5 tygodnie! Dziś zacznę od jesiennej ramki, którą P zabrał do pracy i usadowił gdzieś na biurku:) To akurat rzecz najnowsza - która nie powstałaby gdyby nie "przeprowadzka" - wiecie ile w trakcie takiego przedsięwzięcia człowiek może skarbów odnaleźć???
Zdjęcie już nie najnowsze, jednak należy do tej grupy zdjęć, do których człowiek mógłby w kółko wracać przy różnych okazjach. A za bazę posłużyła mi... kora brzozy. To natomiast zapomniany nabytek z jednej z wypraw na giełdę kwiatową. Wiedziałam, że kiedyś się przyda :D:D
Jesienne chłopaki w moim wydaniu :)




czwartek, 30 października 2008
Rozsiadłam się...
sobota, 18 października 2008
Tak tu ostatnio mało scrapowo...
... zaczęłam się zastanawiać, czy mam coś czym mogłabym wypełnić tą lukę i... ta dam!! Zapomniałam, o wpisie do wędrownego albumu Rae "zagrajmy w kolory".
Trudno wpisywać się po takich cudach jak znane już wam "zielono mi" k_mai!!! Ponieważ jednak z zabawy wycofać się nie można - a zresztą kto by się chciał pozbawić takiej przyjemności - szukałam swojego pomysłu na wpis. I tak oto zbiegło się w czasie kilka rzeczy:
1. Zaczęliśmy remont, a co za tym idzie konieczne było kupno farb do ścian;
2. W telewizji pojawiły się reklamy dwóch firm produkujących farby. W jednej z nich mówiono wprost "kobiety widzą kolory", w drugiej - choć nieco dookoła - chodziło dokładnie o to samo :D
Kiedy z Piotrkiem wybieraliśmy farby do mieszkania, myślałam że krew mnie zaleje!! Jedyne barwy jakie rozróżniał to brązowy, niebieski, zielony, żółty no i biały... z kremowym już były kłopoty, "kawa z mlekiem" to już tylko w coffeeheaven, nie mówiąc o lawendowym czy turkusowym... Jednak KOBIETY WIDZą KOLORY!!!
Pomyślałam, że tą oczywistą oczywistość warto upamiętnić, a album Rae doskonale się do tego nadawał:D Skorzystałam jednocześnie z przyzwolenia właścicielik albumu, że wpis może być bez zdjęcia. Po tym wszystkim powstały takie sobie wesołe strony. 


środa, 15 października 2008
Na co można znaleźć czas...
...gdy ma się do siebie przyklejonego małego stwora-łakomczucha:) Na zupełnie niewiele :)
Do tego mój dawny scrapowy kąt zostal zlikwidowany i potrzebuję chwilę, żeby na nowo rozłożyć się w nowym miejscu. Nie będzie już tak przyjemnie i nie będę mogła ukryć za zamkniętymi drzwiami mojego bałaganu :D Ale czy ja w ogóle znajdę na to czas???
Jedyne co mogę teraz zrobić trzymając małego smoka na rękach to poklikać trochę myszką na kompie :)
To co z tego klikania wyszło, poniżej :D Oraz kilka aktualnych fotek naszych smyków: tego maleńkiego i dumnego zerówkowicza!! 
Wszystkie elementy pochodzą z moich zestawów, a w szczególności z zestawu "Painted in Green" dostępnego w scrapmatters.com




ps. Jeszcze raz wielkie dzięki za wszystkie życzenia i gratulacje!! I kartki, które do mnie dotarły!! Ula i Magda - buziaki gorące!!! Myślę, że już wkrótce z radością będę mogła otworzyć dom dla gości - gdyby ktoś miał ochotę na dobrą herbatę - serdecznie zapraszam!!
wtorek, 30 września 2008
poniedziałek, 29 września 2008
Dzieło doskonałe...
...Tu nie ma krzywych szwów, nieudanych kompozycji, źle odbitych pieczątek... Tu wszystko jest na swoim miejscu, perfekcyjnie umieszczone - kompozycja tak doskonała, że od wieków stanowiąca wzorzec dla kolejnych twórców.
Oto moje dzieło doskonałe (drugie już w życiu). Kubuś. Wielkość 2900x53 :D Użyte materiały: cała masa miłości. 
ps. to wszystko miało rozegrać się inaczej.trochę później. w mniej dramatycznych okolicznościach. najważniejsze jednak, że jesteśmy już razem, w pełni sił, od wczoraj w domu. dziękuje za wszsytkie ciepłe słowa: sms-y, maile, wpisy na blogu!! żałuję, że nie wszystkich mogłam powiadomić osobiście, na szczęście poczta pantoflowa nadal sparwnie u nas działa :D
a teraz idę cieszyć się moim małym szczęściem!!
i do zobaczenia wkrótce!!
poniedziałek, 8 września 2008
...nadrabianie...nie do nadrobienia...:)
...ostatnio Piotrek wraca - jak na niego - dosyć wcześnie do domu (patrz - punktualnie wychodzi z pracy!) ponieważ, tu cytat: "mam tyle rzeczy do zrobienia, że mógłbym siedzieć w nieskończoność, wiec równie dobrze mogę wyjść punktualnie do domu" :D Jakaś niespodziewana zmiana w nim ostatnio nastąpiła :D - jak dla mnie pozytywna, choć zaraz zaczynam się zastanawiać jaka tajemnica się za tym kryje...
Z tym nadrabianiem zaległości jest i u mnie podobnie - tyle do zrobienia, że gdy człowiek ruszy jedno, rozwiązuje się cały worek "rzeczy do zrobienia"... Jedyna metoda zatem to powolne odhaczanie na liście "to do".
W sprawach scrapowo-blogowych uaktualniłam dziś sobie zakładkę z blogami (choć za chwilę okaże się, że znów ktoś mi umknął), które odwiedzam codziennie, albo przynajmniej raz w tygodniu a już na pewno, gdy mam tylko chwilkę, żeby rzucić okiem do kompa. Ostatnia awaria niewiadomoczego w komputerze wyczyściła mi całkowicie zakładkę "ulubione" w przeglądarce i od tego momentu chodziło mi sie sieci jak w szpilkach po brukowanej ulicy...
No i jeszcze udało mi się fotknąć mój wpis do Cafeartowego wędrownika Moniki. Temat "Najwspanialsza pamięć jest słabsza niż atrament". A ja jednak trochę przewrotnie o pamiętaniu, a raczej rozpamiętywaniu... 


wtorek, 2 września 2008
niagara emocji...wytycza rytm mojego scrapowania :D
...nie wyrobiłam się!! a głównie okoliczności ode mnie niezależne sprawiły, że dopiero dziś mogę pokazać moją interpretację sierpniowego tematu "Niagara Emocji" - wyzwania dziewczyn z INSPIRUJEMY. Tam też wszystkie niesamowite prace wszystkich wspaniałych dziewczyn, które biorą udział w tej zabawie!!!
W "Niagarze" wykorzystałam jedno z moich najukochańszych zdjęć Mikołaja z Tatą - zachód słońca nad oceanem gdzieś na końcu świata... Niewiele zdjęć przywołuje mi tak wiele dobrych wspomnień i budzi tak wiele emocji...
Zatem... 
Teraz pora ruszyć do wykańczania cafeartowych wedrowników i cieszyć się ostatnim miesiącem życia, które jeszcze należy do mnie :D zanim władzę nad nim przejmie jakiś Kubuś czy Mateuszek, czy... tema dalej dyskutowany :D




